środa, 18 grudnia 2013

47. K2

Ubiegły weekend był bardzo owocny. Oprócz Pokoleń, Zaginionych miast i Trash Pack udało nam się rozpracować K2.

W grze wcielamy się w himalaistów kierujących wyprawą na tytułowy ośmiotysięcznik. Wyprawa nie jest łatwa, trwa 18 dni, po drodze trzeba zmierzyć się ze zmiennymi warunkami atmosferycznymi, własnym zmęczeniem, różnymi stopniami trudności podejścia, a do tego wszystkiego wyjście na szczyt wcale nie oznacza wygranej! O sukcesie możemy mówić wtedy, gdy przetrwamy całą, 18-dniową wyprawę, czyli 18 rund. 

Wspinając się na szczyt i schodząc z niego zagrywamy karty ruchu i aklimatyzacji. Karty są punktowane, wraz ze wzrostem wysokości wzrasta też koszt wejścia na dany odcinek, natomiast poziom aklimatyzacji spada (Może spaść jeszcze drastyczniej, jeśli zmieni się pogoda). Naszym celem jest zagrywanie kart (Wybieramy trzy z sześciu w każdej rundzie) o odpowiedniej wysokości punktowej tak, aby umożliwić naszym himalaistom (Każdy ma ich dwóch) poruszanie się po poszczególnych odcinkach.  Niestety zbytnie parcie do przodu może kosztować utratę kilku punktów- jeśli w danej rundzie nasze karty ruchu mają najwyższą wartość spośród wszystkich graczy, musimy od sumy punktów odjąć punkty ryzyka. Ważne jest  utrzymanie odpowiednio wysokiego poziomu aklimatyzacji. Gdy poziom aklimatyzacji himalaisty spadnie poniżej 1, tracimy go i na koniec przynosi tylko 1 punkt zwycięstwa. Jeśli himalaiści są zbyt wyeksploatowani, możemy postawić im namioty, co oczywiście łączy się z dodatkowymi kosztami, w zależności od wysokości. Gra kończy się po 18 rundach. Obok trasy na szczyt mamy na planszy tor punktacji, na którym zaznaczamy naszym himalaistom punkty za zdobycie poszczególnych wysokości - te punkty będą brane pod uwagę przy końcowym podliczaniu.


Gra bardzo mi się podoba, zwłaszcza ten zamysł, że ważniejsze od wyjścia na szczyt jest przetrwanie do końca wyprawy. W moim przypadku wyjście na szczyt pierwszego himalaisty okazało się sprawą dość prostą, niestety dobra passa skończyła się podczas zejścia. Myślę, że gra dość dobrze odzwierciedla realia wspinaczki wysokogórskiej, w końcu stworzona została przez człowieka, który z niejednym wiązał się liną na szlaku. Zdecydowanie gra warta polecenia. Rozgrywka dla max 5 osób. fajne jest też to, że można zagrać w wariant jednoosobowy (Wtedy na końcu porównujemy swój wynik z tabelą zamieszczoną w instrukcji), choć zapewne gra z kompanem dostarcza więcej emocji:).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza