Gra, o której istnieniu nie miałam pojęcia, aż do zeszłego tygodnia, gdy przeglądałam listę pozycji dostępnych w naszej krakowskiej wypożyczalni. Pokolenia. W opisie w pierwszej kolejności zainteresowało mnie to, że pionki- członkowie rodziny- nie przegrywają w jakiś "normalny" sposób, tylko umierają z upływu czasu:)
Gdy znacznik czasu życia zrobi pełne okrążenie, jeden z członków naszej rodziny musi odejść i w zależności od tego, czym się zajmował, taką pozycję przyznajemy mu w o kronice, o ile są w niej jeszcze odpowiednie miejsca. W przeciwnym wypadku musi spocząć na przykościelnym cmentarzu, co nie przynosi mu żadnych punktów.
To wielki skrót, instrukcja jest długaśna.
Gra należy do gatunku strategiczno-ekonomicznych i uważana jest za pozycję z trochę wyższej półki, dla bardziej doświadczonych graczy w wieku +12 lat. I słusznie. Wymaga trochę wysiłku, żeby ogarnąć wszystkie opcje, w trakcie gry pojawiały się różne kwestie, które wymagały doprecyzowania, niestety, razem z przyjaciółką byłyśmy zdane tylko na siebie, instrukcję i filmiki w internecie:) Niemniej jednak udało nam się ją rozgryźć na tyle, żeby rozgrywka zaczęła cieszyć :)
Podoba mi się w niej tematyka. Taka życiowa :) Nie, że zbił mnie jakiś pionek, przejechał walec, zjadł potwór, czy coś, tylko życie się skończyło i pora umierać, po prostu:) Klimat osady jest fajny, do tego ładna grafika i duuuża plansza. Na początku ciężko jest przebrnąć przez długą instrukcję, ale warto było. Podoba mi się to, że gra jest bardziej wymagająca, że trzeba sobie wypracować jakąś strategię z mnóstwa dróg do zwycięstwa. Nie wiem, jak się gra na 3,4 osoby, na 2 było ok. Trzeba na nią poświęcić trochę czasu, w przypadku początkujących graczy tak ze 2 h, więc nie jest to taki przerywnik między obiadem, a deserem, jak znaczna część gier, które trafiły na tego bloga. I bardzo dobrze! Jakieś urozmaicenie musi być :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz