poniedziałek, 30 września 2013

30. Uga Buga

Są takie gry, w konstrukcji proste jak budowa cepa, ale mimo to dające dużo radości :) W tym wypadku mowa o Uga Buga, która jest dokładnie taka, jak napisałam wyżej. Składa się z talii kart z różnymi "jaskiniowymi" dźwiękami i zadaniem gracza jest wyłożenie swojej karty, wydania adekwatnego do niej dźwięku, zakończenia ruchu gromkim "ha!" i wskazaniem palcem (!) na innego, wybranego gracza, który musi powtórzyć poprzedni dźwięk, dołożyć swój z wyłożonej karty i znów skierować swoje "ha!" w czyjąś stronę. I tak do oporu, aż ktoś się pomyli, wtedy usłyszy "uuuuuuuu" z ust wszystkich graczy i musi zebrać karty. Przegrywa rzecz jasna ten, kto ma ich najwięcej. Są jeszcze karty specjalne z pokazywaniem języka, uderzaniem pięścią w stół, klaśnięciem albo dublowaniem poprzedniego dźwięku. Prościutkie zasady, wykonanie już niekoniecznie, im dłuższa sekwencja dźwięków, przeplatana wystawianiem jęzora, klaskaniem itp. tym łatwiej rzecz jasna wszystko poplątać :) Dobre i dla dzieciaków i dla dorosłych.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza