niedziela, 14 lipca 2013

22. 7 cudów świata

Gdyby ktoś myślał, że blog umarł śmiercią naturalną, albo że dałam sobie spokój z planszówkami, uprzejmie informuję, że nie, nie i jeszcze raz nie :) Cisza w eterze spowodowana była innymi sprawami, niemniej jednak przez ostatni miesiąc moja lista powiększyła się o kilka pozycji. Zaczynamy!

Najpierw długo oczekiwane 7 cudów świata, gra wyszperana dawno temu w odmętach internetu i wpisana na listę gier, w które chciałabym zagrać. I stało się.

Pierwsza rzecz, która zwraca uwagę, to bardzo ładna grafika (niestety mam tylko jedno zdjęcie cudu - Kolosa Rodyjskiego, który był moją planszą). Druga sprawa- milion pięćset, sto dziewięćset kart, monet, znaczników, do tego każdy ma swoją planszę - to wszystko razem sprawia, że potrzebujemy dość dużo przestrzeni. Podczas gry czteroosobowej korzystaliśmy z dwóch kawiarnianych stolików. (No dobra, wiem, że są gry, w których jest więcej rekwizytów, ale ja w nie jeszcze nie grałam:P). W grze chodzi o wybudowanie cudu świata, który wylosowaliśmy. Jak wspomniałam wyżej, każdy ma własną planszę z cudem, na której zaznaczono co należy kolejno zdobyć, żeby budowa zakończyła się sukcesem. Gra dzieli się na trzy tury- trzy wieki, każdy z nich ma osobną talię kart. W każdej turze otrzymujemy po 7 kart z konkretnej talii. Gra toczy się równocześnie, gromadzimy surowce potrzebne do budowania, wchodzimy w interakcje z innymi graczami, zbieramy punkty zwycięstwa. Dużo się na raz dzieje, trzeba kontrolować jednocześnie swoje karty i karty przeciwników. To tak bardzo ogólnie.

Moje wrażenia? Ogólnie pozytywne, ale zdecydowanie potrzebuję większej ilości rozgrywek (grałam tylko raz), żeby się "oswoić" z tymi wszystkimi kartami i oznaczeniami:). Później będę mogła coś więcej powiedzieć na ten temat:)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza